OCP - mam polisę, ale czy mam ubezpieczenie?

Busy do 3,5 tony - jak ubezpieczyć swoją odpowiedzialność cywilną?

To pytanie jest aktualne od wielu lat. Większość czytelników swoje polisy utożsamia z ubezpieczeniem, niektórzy nawet utożsamiają je

z dobrym ubezpieczeniem. Pogląd w samym założeniu jest błędny, gdyż polisa jest dokumentem potwierdzającym zawarcie określonej umowy ubezpieczenia, nie zaś potwierdzającym fakt ubezpieczenia. Zaprezentowane wyjaśnienie z całą pewnością nie rozjaśni sprawy, dlatego też uznałem, że warto to opisać szerzej, aby każdy posiadacz polisy wiedział, czy posiada tylko polisę, czy też przy okazji ubezpieczenie.

 

Bardzo często słyszy się, że ktoś ma polisę, że ktoś chce kupić polisę, lub że jego polisa jest jedynie świstkiem papieru. Polisa to nie jest chleb, który kupujemy w sklepie. Chociaż w tym aspekcie można ją do chleba porównać, gdyż zazwyczaj kupujemy dobry, smaczny i zdrowy chleb, podobnie jest z polisą, od której na pewno wymagamy, aby była dobra. Ale polisa i chleb to niestety nie to samo. W przypadku chleba decydujemy się na zakup dobrego i zdrowego produktu pomimo, że nie jest on tani. Zwykle jest to związane z naszymi preferencjami smakowymi i naszą dbałością o zdrowie a wiedzy dostarcza nam telewizja i nieograniczony Internet. W przypadku polisy jest nieco inaczej, gdyż nasze „chcieć” zazwyczaj nie przekłada się na nasze „móc”. Dlaczego? Ano dlatego, że na ubezpieczeniach nie znamy się tak dobrze jak na chlebie, „sklepów” z polisami jest zdecydowanie mniej niż tych z chlebem, „piekarnie” naprawdę dobrych polis są rzadkością a zakup polisy wiąże się zazwyczaj z wyższym i już bardziej odczuwalnym kosztem.

 

Aspekt wiedzy na temat produktu

Większość z nas wie, że rodzaj chleba zależy od jego wpływu na zdrowie. Wiąże się to z określoną świadomością konsumentów, a więc

z posiadaniem określonej wiedzy w tym zakresie – im chleb jest zdrowszy, tym lepiej i nie szkodzi, że jest on droższy lub nawet drogi.

Dlatego zamiast zwykłego chleba za ok. 3,00 złote, konsument bardzo często decyduje się na zakup chleba za ok. 10,00 złotych. 

Również potencjalni właściciele polis wiedzą, że od ich jakości, zależy to, w jakim stopniu chronią one ich interesy. Można zatem stwierdzić, że świadomość wśród tego typu klientów jest również wysoka. Ale w tym obszarze niestety nie ma to potwierdzenia w rzeczywistości.

W posiadaniu klientów są bowiem dziesiątki tysięcy kiepskich polis niedostatecznie chroniących ich interesy lub nie chroniących ich w ogóle. Odpowiednikiem takich polis jest kiepski chleb, który nie specjalnie szkodzi lub chleb, który wręcz negatywnie wpływa na zdrowie.

 

Czy zatem społeczeństwo dysponuje odpowiednią wiedzą w tym zakresie? Niestety nie, dlatego, że klient porównuje polisę właśnie do chleba, ale jedynie w ujęciu per jednostkowy produkt. Uznaje więc, że skoro jest mowa o polisie, to chodzi o taką, która zapewnia spodziewaną ochronę. A ponieważ polisa polisie nierówna a obie często odstają od rzeczywistości, potwierdza to ocenę, że wiedza w tym zakresie jest raczej mizerna.

 

Aspekt dostępności do produktu

Problem z zakupem chleba nie istnieje, gdyż można go kupić w każdym sklepie spożywczym, których we własnym otoczeniu mamy zazwyczaj sporo. Chęć wykupienia polisy zazwyczaj wiąże się z wizytą w placówce zakładu ubezpieczeń, w agencji ubezpieczeniowej lub

z koniecznością znalezienia pośrednika, który przyjedzie do nas do domu. Oczywiście w niektórych rejonach kraju z ową dostępnością jest różnie, ale sklepów jest również mniej niż w miastach. Kupowanie polisy nie jest więc już takie proste jak w przypadku chleba. Na zakup polisy tracimy zazwyczaj więcej czasu niż na zakup chleba, ale polisy nie kupujemy codziennie, zatem przy jej zakupie nie tracimy ani więcej, ani też mniej czasu niż przy zakupie innych produktów.

 

Aspekt dostępności do dobrego produktu

Problemów z wyborem dobrego chleba raczej nie ma, gdyż w zasadzie jego jakość wyznacza sama cena. Jego zakup może ograniczać jedynie brak produktu w danym sklepie, ale mamy przecież w niedalekiej odległości inne sklepy, gdzie możemy taki chleb nabyć. Zakup dobrej polisy nie jest już sprawą tak prostą. Nie wystarczy bowiem udać się do najbliższej agencji ubezpieczeniowej lub placówki zakładu ubezpieczeń, aby otrzymać dobry produkt. Jego jakość zależy bowiem od kompetencji i wiedzy osoby, która nam taką polisę proponuje.

Nie jest tajemnicą, że większość agentów, czy brokerów ubezpieczeniowych, bądź pracowników firm ubezpieczeniowych nie dysponuje odpowiednią wiedzą pozwalającą na dopasowanie zakresu ubezpieczenia do faktycznych potrzeb klienta.

 

W grupie ubezpieczeń OC, do której należą ubezpieczenia OCP i OCS, najistotniejszym elementem jest bowiem charakter i aspekty wykonywanej przez klienta działalności oraz zakres ponoszonej w związku z tym odpowiedzialności. Do oceny tego niestety nie wystarczy zwykła wiedza ubezpieczeniowa, która i tak często stoi na niskim poziomie, a gruntowna znajomość specyfiki działalności prowadzonej przez klienta oraz prawa, które reguluje tę działalność, i które ma zastosowanie przy określaniu odpowiedzialności klienta za skutki jej prowadzenia. Sprzedawca polisy, szczególnie OCP i OCS, powinien zatem legitymować się wiedzą z zakresu specyfiki działalności prowadzonej przez danego klienta, posiadać szeroką wiedzę prawniczą oraz powinien specjalizować się w tego typu ubezpieczeniach. Dopiero to pozwoli na zagwarantowanie, że polisy, które klienci kupują mają jakąkolwiek wartość, pozwoli też na zdanie się na specjalistę

w sytuacji, gdy sami nie są w stanie tego ocenić.

 

Można postawić wniosek, że skoro jakość polis będących w posiadaniu przewoźników i spedytorów jest kiepska, źródła w których kupują

te polisy również są kiepskie, a skoro źródła są kiepskie, to i kupowane tam polisy nie mogą być dobre.

 

Konieczność zapłacenia z własnej kieszeni odszkodowania w wysokości np. 100.000 złotych to nie to samo co ból brzucha, zatem skutek zakupu kiepskiej polisy może być znacznie bardziej opłakany, aniżeli przy zakupie kiepskiego chleba. Dlatego przy zakupie polisy OCP

i OCS bezwzględnie należy zwrócić się do eksperta, który oprócz wiedzy ubezpieczeniowej dysponuje również wiedzą prawniczą, potrafi ocenić ryzyko transportowe oraz „uszyć” polisę na miarę danego klienta. To, czy przewoźnicy i spedytorzy wolą ryzykować zapłatę owych 100.000 złotych i będą dalej korzystać z usług ubezpieczeniowców rzemieślników, zależy już niestety od nich samych.

 

Jeśli już będą musieli zapłacić taką kwotę, gdyż kiepska polisa jej nie pokryje, może im pozostać już tylko jedzenie kiepskiego chleba a to zaś może ich przyprawić o ból brzucha a z bolącym brzuchem raczej kiepsko się pracuje, zatem …

 

Aspekt ceny

Zakładając, że przewoźnik uświadomiony w zakresie zdrowego żywienia, zamiast zwykłego chleba za ok. 3,00 złote, decyduje się na kupowanie chleba za ok. 10,00 złotych. Jakie ma to jednak przełożenie na jego portfel? Zakładając, że posiada czteroosobową rodzinę, oboje pracują, dzieci chodzą do szkoły i dziennie wszyscy konsumują jeden chleb, w skali roku na zwykły chleb musi wydać 1.095 zł.,

na dobry chleb – 3.650 zł. Dodatkowy wydatek w skali roku to: (10,00 zł. – 3,00 zł.) x 365 dni = 2.555 zł.

 

Ten sam przewoźnik chcąc kupić polisę OCP, co jest oczywiste, zapłaci za nią o wiele więcej, aniżeli za jeden chleb. Polisa jest bowiem roczna, zatem i różnica w cenie jest uzasadniona. Analizując polisy OCP będące w posiadaniu przewoźników (również spedytorów), ich ceny kształtują się najczęściej w przedziale 1.000 – 3.000 zł., przy czym mówimy tutaj o polisach standardowych, które z dobrą jakością

nie muszą mieć wiele wspólnego. Zatem średni dzienny koszt takiej polisy to 2.000 zł : 365 dni = ok. 5,50 zł., czyli jest niewiele większy od kosztu zwykłego chleba, ale o wiele mniejszy od kosztu dobrego chleba. Uwzględniając stosunek ceny zwykłego do dobrego chleba, koszt zakupu dobrej polisy mógłby wynieść średnio ok. 6.000 zł. (3 x 2.000 zł).

 

Taka symulacja jest jednak obarczona błędem a precyzyjne wyliczenie nie jest proste, gdyż składki w dużej mierze zależą od przychodów z działalności transportowej lub spedycyjnej i trudno jest precyzyjnie określić, ile trzeba zapłacić za polisę a ile zaś za dobrą polisę. Uwzględniając jedynie powyższe założenia polisa powinna kosztować trzy razy więcej niż kosztuje. Posiadając tanią polisę należy zatem zadać sobie pytanie, czy aby chroni nas ona w dostatecznym stopniu, czy pokrywa jedynie część naszej odpowiedzialności, a może nie chroni nas w ogóle.

 

WNIOSKI

 

Doświadczenie wskazuje, że zainteresowanie drogimi polisami jest raczej niewielkie. Nie jest to jednak spowodowane tym, że dobre polisy nie są potrzebne a tym, że przewoźnicy za swoje polisy nie chcą płacić więcej. Wynika to bez wątpienia z faktu, że kupują je od pośledników ubezpieczeniowych (nie mylić z pośrednikami), którzy nie mają o tych ubezpieczeniach zielonego pojęcia lub sprzedają polisy jedynie dla prowizji i interes klientów jest dla nich bez znaczenia. Takie polisy mają zazwyczaj wady, które uwidaczniają się dopiero po szkodzie, gdy zakład ubezpieczeń nie wypłaci za nią odszkodowania. Dlatego też utarł się w branży TSL pogląd, że polisa polisą a zakład ubezpieczeń

i tak robi wszystko, żeby nie wypłacić odszkodowania. Skoro najważniejszym jest, żeby można było okazać „papierek” po otrzymaniu zlecenia, po co więc wydawać pieniądze na dobrą polisę.

 

Znając mentalność naszych przewoźników i spedytorów, taki pogląd będzie się utrzymywał do czasu, gdy metodą prób i błędów sami znajdą właściwe rozwiązanie. I choć zasada ta jest znana od wieków, jej stosowanie w obszarze TSL powoduje często, że owe błędy kosztują przewoźników i spedytorów grube tysiące euro. Takie uczenie się na swoich błędach jest więc bardzo kosztowne. Dla porównania podam, że studia I stopnia w wielkiej Brytanii z zakwaterowaniem i wyżywieniem to wydatek rzędu ok. 150.000 zł. Zatem nauka rozważnego podchodzenia do kwestii ubezpieczania swojej odpowiedzialności jest o wiele za droga, a dodatkowo w odróżnieniu od studiów, przewoźnik lub spedytor nie otrzymuje za nią czerwonego paska na dyplomie a jedynie czerwone liczby ze znakiem minus na wyciągach bankowych.

 

Jerzy Różyk

ekspert ds. oceny ryzyka w transporcie,

prawa przewozowego i ubezpieczeń transportowych

 

CDS Kancelaria Brokerska

© 2009 by CDS Kancelaria Brokerska

  • Facebook Social Icon